Ten świat pewnie piękny jest,
Choć pokój bez okien mam.
Znów muchy witają się,
Zlizując krew na mych drzwiach.
Jestem jedynie obrazem twych wad.
I wylaną frustracją gdy łez brak.
Obcych mi fajek dym,
Zaczadził mój mózg do cna.
To chyba nie może być,
Powodem gorszego dnia.
Jestem jedynie obrazem twych wad.
I wylaną frustracją gdy łez brak.
Chciałbym, żeby ktoś spojrzał,
I uwierzył, że będę kimś.
Ale wszystko, co kocham,
Spala moje marzenia w pył.
Na szyi mej zwisa sznur.
Przypadkiem znów, jakoś tak,
Trafiłaś tym sznurem mnie,
Na kogoś musiało paść.
Jestem jedynie obrazem twych wad.
I wylaną frustracją gdy łez brak.
Ciężko znaleźć sens od tak,
Kiedy jedyny szybko znikł.
Zaufałem pierwszego dnia,
A drugiego przestałem żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz