Dzisiejszej nocy złapałem się na tym, że patrzę na Ciebie nie oczami człowieka. Już dawno zapomniałem jak patrzeć po ludzku. Już nie tak jak kiedyś, zwracam uwagę na kolor włosów, kształt ust, wzrok pełen pokusy. Te wszystkie kobiece cechy są, rzecz jasna, pociągające, jednak jakby odchodzą na drugi plan. Widząc i imaginując twoją postać nie widzę kobiety, tylko duszę. Ciężko mi sobie wyobrazić nasze wspólne, ludzkie chwile, bo odnoszę wrażenie, że to nie jest nasze miejsce. Widzę jakieś miliony wspólnych lat, wspólnej troski, gdzie ta planeta to jeden z wielu epizodów. I przychodzą mi imaginacje sugerujące, że my już tak kilkaset tysięcy lat uciekamy i wracamy, na przemian.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz