Jestem uzależniony od bólu. Od tego, że coś musi być nie tak. Musi, bo moi bliscy nigdy nie znaleźliby powodów moich zmartwień. Imaginuję je sobie. To jest ułomność, która niszczy całe życie, bo doznaję paraliżu. Przestanę rzucać sobie kłody pod nogi i dam sobie spokój z byciem męczennikiem, bo gdybym potrafił spojrzeć na siebie z trzeciej osoby, nie mógłbym przestać się śmiać. Jestem miłością, niczym więcej. Tylko to się liczy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz