wtorek, 9 lutego 2016

Tu jest za zimno

Muszę stąd wyjść, choć na chwilę. Zimny, zimowy wiatr nie jest już wystarczającą wymówką, by zostać. Ubrałem się ciepło, specjalnie na tą uroczystą okazję. Wychodzę. Czuję pierwszy wiatr na mych bladych policzkach. Ani trochę mi on nie przeszkadza, odświeża on jakby te martwe, gnijące już ciało. Chcę poczuć się lepiej, chcę być bardziej świadomy chwili obecnej. Tam gdzie przebywam, nie sposób uzyskać spokój wewnętrzny, w choć najmniejszym stopniu. Po to tu jestem, po to poświęciłem swój leniwy zadek. Więc próbuję być. Jednak to już nie takie proste jak kiedyś. Rozglądam się dookoła, by uchwycić wzrokiem jak najwięcej, ale niestety nie mogę nic uchwycić. Do cholery, nic a nic. Czuję się, jak w marnym filmie, co gorsza polskim. Czuję, że nie ja patrzę, że nie ja słucham, że nie ja oddycham. Dotykam desperacko dłońmi ścian, zimnych od mrozu barier. Znów nic. Pustka. Jak gdyby skóra skutecznie izolowała mnie od jakichkolwiek uczuć dyktowanych z zewnątrz. Jedynie zostało poczucie więzienia w mojej materialnej postaci. Ogromna blokada. Nawet nie wiem, czy ja obserwuję ten cały cyrk. Nawet nie wiem, czy ja jestem, nie mam żadnych dowodów i znów wszystko opiera się na ślepej wierze. Ręce powoli drętwieją od chłodu, bez nadziei na cud. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko włożyć je w kieszenie. Tak cieplej. Daj sobie spokój, jesteś tylko człowiekiem. Wróć tam, skąd przybyłeś i żyj tak, jak zwykłeś żyć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz