Wczoraj zainspirowany beztroskim chłopcem idącym z rodzicami w środku deszczowego wieczora, skakałem do każdej napotkanej kałuży, nie zostawiając na swoich ubraniach najmniejszego, suchego fragmentu materiału.
Dziecko nie umarło. Uśmiechnęło się pierwszy raz od dawien dawna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz