niedziela, 13 listopada 2016

Chciałbym coś więcej powiedzieć

Kolejna jesień. Kolejny rok. Kolejna próba utrwalenia w pamięci, że czas jest tylko koncepcją powstałą przez umysł, nie wychodzącą poza jego granice, za którymi jawi się najczystsza rzeczywistość. Także walczę kolejny rok, kręcąc się jakby jedynie wokół własnej osi, nie robiąc ni kroku wprzód, ni kroku wstecz. Ale dobrze pamiętam notatkę sprzed roku. Pamiętam zwątpienie. Dziś jest nieco inaczej. Myślę, że czuję się lepiej. Że niosę w sobie ponownie nadzieję, która zawsze mnie zaskakuje swoim nadejściem nie wiadomo skąd. Z resztą mój żal i ból serca też zwykle pojawia się bezpodstawnie. I wiesz, to chyba tradycja, że co roku, w tym chłodnym okresie zaczynam nieco intensywnej przypominać sobie o przeszłości. Oczywiście zdaję sobie sprawę ze szkodliwości danego czynu, ale szczerze mówiąc nie mam zamiaru się za to karcić. Wszystko jest przecież w porządku, wszystko jest bowiem na właściwym miejscu - ta monotonia, która niegdyś sprawiała mi niemałe cierpienie, dziś wznieca delikatny promyk sentymentu. A ja cenie sobie sentymentalność. Uznajmy to za naszą rozmowę. To nie tak, że nie rozmawiamy już wcale. Owszem, przeprowadzamy raz na jakiś czas rozmowy, ale ta będzie nieco inna. To będzie bezpieczne stąpanie po bardzo, bardzo cienkim lodzie, po którym nawet już nie próbuję stąpać w "realnym" kontrakcie z twoją osobą. Nie próbuję, bo jak niczego innego boję się twojej ciszy i obojętności. To nie moja słabość - to rozsądek i powinność priorytetowa. Inaczej po prostu nie można. Zatem przekraczając już boleśnie granicę zdrowego rozsądku - nie mam zamiaru zagłębiać się w szczegóły moich rozmyślań. Myślę, że z wiadomych przyczyn. Jestem głupi, ale nie aż tak. Po prostu miło mi Cię wspominać, bardzo miło mi pamiętać, że kiedyś dotknąłem nieba i miałem do czynienia z aniołem. Chciałbym, żebyś wiedziała, że to nie jest idealizowanie. Za każdym razem, gdy sobie o Tobie przypominam, widzę anioła. Nikt jak Ty nie był tak dobroduszny, tak niewinny, pozytywny i dający nadzieję samym spojrzeniem. Jedną z mych największych obaw dotyczących przyszłości jest to, że żaden anioł nie zawita ponownie do mojego świata, że świat jest bezpowrotnie skażony, bo już wiem, że przyciągamy to, na co zasłużyliśmy. Dlatego tak bardzo chciałbym wyzbyć się z mojej osoby wszystkiego, co negatywne. Chcę, żebyś była świadoma, że bardzo się staram. Nigdy nie przestanę wierzyć, że można być na tym świecie aniołem, bo Ty jesteś na to żywym dowodem. Wracając do tego, co chciałbym Ci powiedzieć. Po prostu chciałbym w końcu uciec od tego, że coś nas nieubłaganie goni, usiąść w spokoju gdzieś naprzeciwko twojej osoby i nie brać dłużej pod uwagę wskazówek zegara. Po prostu chciałbym usłyszeć, co u Ciebie i być pewnym, że mówisz prawdę. Najszczerszą prawdę. Wiedzieć, jak się czujesz. I chyba niczego więcej nie byłoby mi trzeba. Tylko odrobiny tak zapomnianej normalności... Całkiem prawdopodobne, że jedyne, co sprawia mi w tym wszystkim ból to nie wspomnienia, lecz obawa przed tym, że do tej normalności nie wrócę już nigdy. Dziękuję za wszystko.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz