Ciągłe próby oddzielenia nietrwałej fizyczności od jaźni, której nie jesteśmy w stanie pojąć.
wtorek, 29 maja 2018
Niech komuś tak odbije
Im starszy jestem, tym bardziej odczuwam, że jestem w tym wszystkim sam. W tym całym tańcu, obłędzie, sam w obrzydzeniu do społeczeństwa. Jak mam nie zwariować, jeśli czuję tak mocną izolację względem kogokolwiek i czegokolwiek? I boję się, że już z nikim w tym obłędzie nie zatańczę. Kto mi spojrzy w oczy i bez słów powie, że rozumie i że nie puści? Już sama koncepcja trzymania się kogoś tak bardzo blisko, jest dla mnie czymś coraz bardziej absurdalnym, bo nie wierzę, że komuś odbije aż tak, jak mi. To naprawdę nie jest fajne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz